18 marca 2016

Jak się umiejętnie odchudzać?

Jestem w coraz większym szoku, czytając niektóre blogi i komentarze pod postami. Dla mnie zdrowie było, jest i będzie na pierwszym miejscu. Może dlatego, że nie było one tak dobrej jakości jak u innych.



Odchudzanie nieumiejętnie prowadzone może doprowadzić do uszczerbku na zdrowiu (i nie mówię tutaj o efekcie jo-jo). Jedną z metod odchudzania jest ograniczenie kalorii, czyli dieta redukcyjna. Jednak nie można tych kalorii ograniczać w nieskończoność. Mamy wskaźnik PPM (podstawowa przemiana materii), który określa nam ilość kalorii, którą MUSIMY spożyć w ciągu dnia. Energia z pożywienia jest nam potrzebna do podstawowych procesów życiowych takich jak oddychanie, pracę organów i przepływ płynów ustrojowych.

Weźmy przykład Basi:
waga: 60 kg
wzrost: 162 cm
wiek: 23 lata
płeć: kobieta.
Wartość PPM wynosi: 1421 kcal
BMI: 22.86
Basia nie powinna spożywać posiłków dostarczających mniej niż 1421 kcal dziennie!

Drugą wartość jaka powinniśmy poznać to CPM (całkowita przemiana materii). Uwzględnia ona wysiłek fizyczny, który mamy w ciągu dnia. Wysiłkiem fizycznym jest zarówno myślenie jak i ciężkie treningi fizyczne. 
Przy siedzącym trybie życia: 1933 kcal
Przy niskiej aktywności fizycznej: 2141 kcal
Przy średniej aktywności fizycznej: 2402 kcal
Przy dużej aktywności fizycznej: 2715 kcal

Przy diecie redukcyjnej, gdzie odejmuje się od 200 kcal do nawet 1000 kcal, możemy zejść poniżej swojego PPM, a to dla naszego organizmu jest bardzo szkodliwe. Z pewnością cześć z Was słyszała o diecie 1000 kcal. Jest ona tylko dopuszczana dla ludzi otyłych, którym z powodu otyłości grozi udar mózgu, różnego typu nowotwory, cukrzyca typu II, choroby układu oddechowego takie jak astma, zaburzenia płodności oraz zmiany kostno-stawowe. Dla takich osób proponuje się następujące diety:

  • VLCD (ang. very low calorie diet) dieta, która może dziennie posiadać nawet poniżej 800 kcal, jest to często dieta płynna,
  • LCD (ang. low calorie diet) dieta od 800-1200 kcal. 

Jednak lekarze podkreślają, że przy tego typu dietach może wystąpić niedobór składników pokarmowych, dlatego nie tylko dietetyk powinien brać udział w kontrolowania tej diety, ale również lekarz. Więc jeśli ktoś ma BMI powyżej 25 (bo to oznacza otyłość) i chce coś zrobić ze swoim ciałem, to pierwsze kroki powinien skierować do lekarza. Jednak stosowanie BMI jest obarczone w pewnych przypadkach błędem, o czym pisałam tutaj. 

Jeśli natomiast Was BMI jest w normie to sugerowałabym spróbować najpierw Waszą ilość kalorii wyliczoną z CPM pomniejszyć o 200 kcal i zobaczyć jak się czujecie. Jeśli jest wszystko w porządku spróbować jeszcze zmniejszyć. Jednak trzeba pamiętać o dostarczeniu wszystkich składników odżywczych w tym witamin i minerałów. Przykładowo: brak potasu może wywołać omdlenia. A musimy pamiętać, że potas tracimy wraz z potem podczas ciężkich ćwiczeń. Poza tym warto też pamiętać, że to co spożywamy musi nam dostarczyć energii na cały dzień. Dlatego sugeruję równomierne rozłożenie posiłków i ciągłe monitowanie własnego samopoczucia.

Poza tym może warto od czasu do czasu poprosić lekarza rodzinnego o skierowanie podstawowe badania, żeby również w tym zakresie monitorować ewentualne szkody wyrządzone przez odchudzanie.



Odchudzanie to dość trudna sprawa i raczej indywidualna. Jednak chciałam podkreślić, że zdrowie  jest najważniejsze. Czy kosztem ładnej figury nie jesteście w stanie poczekać kilku miesięcy, żeby łagodnie przejść odchudzanie. 

10 marca 2016

Jogurt i jego korzyści

Niby jest marzec, ale pogoda nie rozpieszcza. Wiosny kompletnie nie widać! Ja tęsknię już za takim klimatem jak na zdjęciu. Ale jak przetrwać te ostatnie dni zimy i zachować pełnię zdrowia. Dla mnie tym antidotum są jogurty!


Jogurt jest bardzo wartościowym produktem spożywczym. Przeciwnicy nabiału z pewnością znajdą wiele minusów, ja jednak skupię się na plusach, bo spożywając jogurt odczuwam je codziennie.

Czy jogurt posiada laktozę?
Laktoza jest to cukier mleczny, na który część ludzi jest wrażliwa. Natomiast podczas fermentacji mleka, w wyniku której tworzy się jogurt, laktoza rozpada się na glukozę i galaktozę. Jednak warto pamiętać, że w jogurcie trochę laktozy jednak jest. Jogurt posiada również enzym, który pomaga rozłożyć resztki laktozy, która pozostała w jogurcie.
Bardzo ważne jest to, że nabiał ma pełnowartościowe białko. Dzięki niemu możemy spożywać 8 aminokwasów, których nasz organizm nie jest w stanie wytworzyć. Poza tym dzięki fermentacji dostępność białka jest jeszcze lepsza aniżeli w mleku.
Kolejnym plusem jest fakt, że zwiększa się przyswajalność trzech pierwiastków: żelaza, wapnia oraz fosforu. Dwa ostatnie są odpowiedzialne za nasze kości i przeciwdziałają osteoporozie. Żelazo natomiast jest antidotum na anemię.
W mleku jak i w produktach fermentowanych można znaleźć kwasy tłuszczowe tzw. CLA, które wykazują właściwości  przeciwnowotworowe, przeciwmiażdżycowe i przeciwzapalne.
To co w jogurtach lubię najbardziej to dbanie o nasz system odpornościowy. Kwas mlekowy powstały w wyniku fermentacji powoduje zakwaszenie środowiska w jelicie, czym przyczynia się do wyginięcia szkodliwej mikroflory jelita. Poza tym jogurty zawierają bakterie probiotyczne, które są znakomite dla przewodu pokarmowego. Szczególnie polecam je mamom, których dzieci ciągle chorują. Może przyczyną są wyjałowione częstymi dawkami antybiotyków jelita. Jogurt pomaga też w produkcji interferonu, substancji, która broni nasz system immunologiczny. 4 tygodniowa "kuracja" jogurtem pokazuje już widoczne efekty.

Jaki jogurt najlepiej jeść?

Ja wybieram naturalne i do nich dodaje różne dodatki np. granole lub świeże owoce w lecie a w zimie mrożone. Jeśli wybieracie jogurty smakowe to spójrzcie na etykietę. Nie warto kupować jogurty z wieloma dodatkami jak substancje smakowe, zapachowe oraz cukier i regulatory kwasowości. Jogurt powinien tylko zawierać żywe kultury bakterii.

Uwaga: dla tych co nie przepadają za jogurtami mam również dobrą nowinę. System immunologiczny mogą nam poprawić kiszonki. Ale najlepiej, gdyby te kiszonki były ze sprawdzonych źródeł tzn. wiecie, że nie są do nich dodane żadne substancje konserwujące lub ... takie kiszonki zrobić samemu.


2 marca 2016

Jak dobrze odpocząć?

Codziennie spędzamy ok. 8 godzin w pracy, tyle też samo czasu uczymy się przygotowując się do sprawdzianów, egzaminów, czy kolokwiów. Cześć dnia również przeznaczamy na spanie i odpoczynek. Uważam, że odpoczynek jest najważniejszą częścią naszego życia i nie dlatego, że należę do leniwych, ale dlatego, że trzeba zresetować swój mózg i dać ciału odpocząć!


Najważniejszy jest sen

Ilość godzin snu jest zależna od naszego wieku i naszych predyspozycji. Dla jednych 6 godzin jest wystarczające dla drugich 8. Najważniejszą fazą snu dla naszego odpoczynku jest faza REM. Sen powoduje regeneracje tkanek, komórek, utrwalanie pamięci. Problemy z spaniem mogą spowodować zahamowanie wydzielenia hormonów wzrostu,  które są odpowiedzialne za odnowę komórkową. Dlatego tak ważny dla skóry, włosów i paznokci jest sen. Innym problemem dla niektórych może być zasypianie.

Co ułatwia zasypianie:
  • słodkie - i znowu kontrowersyjnie, ale niestety trafnie. Cukier uspokaja, więc zamiast tabletki nasennej można spożyć słodkie. Nie musicie przesadzać, może to być np. miód dodany do herbaty,
  • produkty posiadające tryptofan takie jak płatki owsiane, ziemniaki, ryby, banany, produkty sojowe, migdały oraz suszone daktyle. Tryptofan w naszym organizmie zamienia się na melatoninę, a ta, jak wiecie, jest  obecna w lekach nasennych. I tym sposobem możemy wyeliminować takiego rodzaju farmaceutyki, 
  • herbatki z rumianku, melisy oraz mięty - mają uspokajające oddziaływanie. W wielkiej Brytanii bardzo popularne są nie tylko herbatki z szyszek chmielu, ale również specjalne poduszeczki z szyszkami,
  • mleko - i tutaj poglądy naukowców są podzielone. Z jednej strony mleko też posiada tryptofan, ale z drugiej niestety ma białko, które nie powinniśmy jeść wieczorem, jeśli chcemy dobrze spać! Najlepiej spróbować to na swoim organizmie i samemu wyciągnąć wnioski. 

Co utrudnia zasypianie:  
  • ciężko strawne produkty spożyte krótko przed pójściem spać (np. tłuste produkty bądź smażone),
  • produkty białkowe skonsumowane przed spaniem,  
  • produkty z kofeiną, czyli kawa, herbata, czekolada, niektóre napoje oraz tabletki przeciwbólowe,
  • nadmierna ekscytacja filmem, książką czy rozmową z kimś przed snem.

Idealna temperaturą do spania jest 18-20 stopni Celsjusza. Nie należy również zapominać od wywietrzeniu sypialni przed położeniem się do łóżka.

 Co zrobić w trakcie dnia, żeby odreagować stresy i chwile odpocząć, zregenerować się:
  • ćwiczenia fizyczne,
  • kąpiele solankowe lub aromatyczne (na mnie najlepiej działa olejek lawendowy),
  • groty lub tężnie solne,
  • kontakt z naturą,
  • masaż twarzy,
  • oddychanie przeponą, 
  • popołudnie lub wieczór z dobrą literaturą,
  • relaksacyjna muzyka,
  • sauna.
Dobra metodą na zrelaksowanie się w ciągu dnia jest również sen. Czasami wystarczy 15 minutowa drzemka, żeby odpocząć, pozwolić, żeby krew oczyściła się z toksyn oraz zeszło napięcie z mięśni.

Bardzo ważne jest wsłuchanie się w nasz organizm i reagowanie na jego potrzeby.
A Wy co robicie, żeby odpocząć po ciężkim dniu?

19 lutego 2016

Sól (2/2)

W ostatnim artykule o soli wspomniałam jak można ją zastąpić. Co jednak zrobić, kiedy uwielbia się sól? 
Tym szkodliwym elementem w soli jest sód - Na, więc należy znaleźć coś przeciwnego, czyli potas - K. W optymalnych warunkach potas znajduje się w komórkach, a sód wypełnia przestrzenie wokół nich. Gdy zawartość potasu obniża się, sód wnika w jego miejsce i wyciąga z komórek wodę, która wypełnia przestrzenie wokół nich. Powstaje wtedy wysokie ciśnienie a także opuchlizna. Wysokie ciśnienie krwi jest bardzo szkodliwe, gdyż może wywoływać udary mózgu. Nawet jeśli wzrost ciśnienia u osoby nadmiernie spożywającej sól nie jest widoczne, to nadmiar sodu może uszkadzać tkankę mózgową i powodować mikro udary.

Podczas dużego stresu potas jest masowo wydalany z moczem, więc w stresowych sytuacjach należy stosować dietę nisko sodową. Naukowcy dowiedli, że podawanie nawet optymalnej dawki potasu może spowodować zmniejszenie dawki leku na nadciśnienie u niektórych pacjentów (ale oczywiście po konsultacji lekarskiej).

Innym powodem, dla którego chce Was zachęcić do spożywania potasu i ograniczenia sodu, jest fakt, że woda gromadzona w organizmie powoduje, że czujemy się otyli, ociężali i ospali. 
Źródła potasu: ziemniaki, rodzynki, świeże i suszone morele, sardynki, tuńczyk, okoń, pomidory, baranina, indyk, brokuły, marchew, rzodkiewka, pietruszka, melasa, owoce morza, orzeszki ziemne.
Najlepsze napoje bogate w potas to woda z kokosa oraz sok pomidorowy.


Inne DOBRE zastosowania soli:

Peelingi - sól jest bardzo fajnym materiałem ścierającym, działa odkażająco i przeciwzapalnie. Jednak dla tych, którzy po raz pierwszy będą to robić, radzę zawsze wypróbować na nadgarstku, czy nie będzie to peeling za mocny. Do peelingu można dodać oliwę z oliwek, olej z pestek winogron lub oliwkę dla dzieci oraz np. olejek lawendowy dla dodania aromatu. 

Kąpiele - chcąc pozbyć się toksyn z organizmu można zrobić kąpiel solankową. Dzięki soli  rozszerzają się pory skóry i usuwa się kwas mlekowy oraz moczowy, oraz toksyny. Dlatego w sporcie wyczynowym kąpiele solankowe są wykorzystywane do regeneracji mięśni. Jak ją sporządzić? Ja dodaje 1 kg soli do swojej kąpieli. Sól musi się rozpuścić całkowicie, należy brać kąpiel od 10 do 25 minut. W ostatnim artykule o saunie napisałam, że skóra po pobycie w niej jest bardzo gładka. Tak samo jest po kąpieli w solance. Więc Ci, którzy nie są do końca przekonani co do pójścia na saunę, zachęcam do wzięcia kąpieli solankowej.

Odśnieżanie - nigdy nie wyrzucajcie przeterminowanej soli. Może się ona przydać do posypania chodnika w zimie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że sól niszczy obuwie, ale osobiście wolę wyrzucić buty niż mieć złamaną nogę!

Czy Wy do takich rzeczy również używacie sól? Czy może znacie jeszcze inne zastosowania soli? 

12 lutego 2016

Sauna - warto czy nie?

Jeśli wpiszecie w Google słowo sauna, wyskoczy Wam bardzo dużo linków opisujących zasady stosowania sauny oraz przeciwwskazania, z którymi należy się zapoznać. Ja chciałam podjeść do tego tematu z mojego punktu widzenia, czyli osoby, która często korzysta z sauny.

Chodzę do kompleksu saun, gdzie mogę skorzystać z różnorodności temperatur, wilgotności oraz rodzai aromaterapii. Poza tym jest tam tężnia solna, grota śnieżna oraz ścieżka Kneippa.

Zalety stosowania sauny:
  • poprawia jakość skóry, skóra staje jest bardzo nawilżona i wygładzona, jest również gotowa na przyjęcie różnych maseczek szczególnie nawilżających oraz odżywczych, 
  • usuwa toksyny - wraz z potem również usuwane są toksyny, które nagromadzone są w wyniku oddychania zanieczyszczonym powietrzem oraz spożywania substancji chemicznych wraz z pożywieniem, 
  • chroni przed przeziębieniami - to chyba jedna z ważniejszych zalet chodzenia na sauny, 
  • świetny relaks dla organizmu - gwałtowna zmiana temperatur powoduje, że mięśnie  przestają być sztywne i śpi się jak niemowlę. 
Zdecydowanie lubię korzystać z łaźni parowych. Nie toleruję wysokiej temperatury, która jest w saunach fińskich. W łaźniach parowych jest większa wilgotność powierza, która powoduje szybkie pocenie.

Przed wyjściem do sauny zmyjcie cały makijaż i kremy z twarzy. Do sauny biorę dwa ręczniki; jeden na siebie a drugi, żeby położyć na nim stopy, oczywiście klapki dla ochrony stóp. Nie wolno mieć na sobie kostiumu kąpielowego, gdyż może to grozić odparzeniami. Zwróćcie zawsze uwagę na regulamin saun, one są różnie jak chodzi o duże kompleksy saunowe i sauny w fitness klubach.

Do sauny wchodzę na ok. 10 min i następnie odpoczywam przez jakiś czas. Ale jeśli 10 min. to dla Was za dużo, nie wstydźcie się wyjść prędzej. Wasze zdrowie jest najważniejsze.

Dementuje mit - sauna nie odchudza. Może ułatwić odchudzanie przez utratę toksyn, ale nie wyjdziecie lżejsze o 5 kilogramów. Wszelkie straty wody z organizmu musicie nadrobić. Ja to robię przy pomocy wody kokosowej. Jest ona bogata w potas i właśnie o ten elektrolit najbardziej chodzi w saunie. Polecę również sok z pomidorów albo rozpuszczone elektrolity. W przerwach pomiędzy seansami uzupełniam płyny a większość z nich pije po ostatnim wyjściu.

Po każdym wyjściu z sauny należy wziąć prysznic naprzemiennie ciepłą i zimną wodą. Po ostatnim seansie w saunie należy odpocząć. W niektórych saunach są maszynki do lodu. Warto wtedy przemyć lodem twarz, żeby się szybciej schłodziła. Dbam o to, żeby iść do sauny przynajmniej godzinę po posiłku.


 A Wy jakie macie doświadczenia związane z sauną? Czy lubicie do niej chodzić, czy może obawiacie się czegoś? Podzielcie się swoimi refleksjami!

Zachęcam tych, którzy mogą do korzystania z sauny!

3 lutego 2016

Suplementacja: tak czy nie?

Zewsząd atakują nas reklamy cudownych specyfików, które mają nam pomóc w utrzymaniu zdrowych kości, wysokiej energii, poprawić kondycje i stan cery, włosów i paznokci ... można by tak wymieniać. Ale czy w ogóle warto postawić na suplementacje?

Temat bardzo kontrowersyjny, bo z pewnością znajdą się i zwolennicy, i przeciwnicy. Moim zdaniem każdy kij ma dwa końce i chcę tutaj przedstawić różne punkty widzenia.


Argumenty na tak:
1. Większość witamin i minerałów jest pobieranych przez organizm ze środowiska roślinnego. Coraz uboższa gleba powoduje, że jednak nie ma tych witamin i minerałów pod dostatkiem, dlatego też coraz częściej występują niedobory pewnych substancji w naszych organizmach.

2. Łykając tabletki nie musimy się martwić, że dzisiaj spożyliśmy za mało pewnej witaminy. Szczególnie jest to ważne u osób, które są chore, pod wpływem dużego stresu (zapotrzebowanie na pewne składniki wtedy wzrasta) bądź przechodzą rekonwalescencje.

3. Czasami niektóre substancje są słabo przyswajalne z pożywieniem, więc warto stosować suplementację dla wyrównania poziomu. Takim przykładem może być żelazo, którego przyswajalność z produktów roślinnych jest na poziomie 5%, a ze zwierzęcych w 20%.

4. Pewno substancje biologiczne czynne są trudno dostępne z produktami spożywczymi w Polsce. Przykładem tutaj może być koenzym Q10 lub ekstrakt z miłorzębu.

5. Niestety, coraz gorszej jakości jedzenie, które większość z nas spożywa, powoduje duże niedobory niektórych witamin i minerałów. Tabletka multiwitaminowa czasem rekompensuje nam spożywanie fast foodów lub wysoko przetworzonej żywności.  

Argumenty na nie:
1. Zdecydowanie lepiej zyskamy, gdy wraz w witaminą C pozyskamy również inne substancje bioaktywne. Np. wraz z jagodami spożywamy antocyjany oraz kwas elagowy. Warto zaznaczyć, że substancje te są o wiele ważniejsze w naszym odżywianiu niż witaminy i minerały, gdyż bardzo silnie działają przeciwoksydacyjnie.

2. We wszystkich specyfikach witaminowych są również substancje dodatkowe takie jak regulatory kwasowości, substancje słodzące, smakowe, barwniki, które nie do końca są uznawane za zdrowe. Co więcej, w niektórych przypadkach mogą spowodować reakcje alergiczne.

3. Niektóre związki, które suplementujemy, można łatwo przedawkować, co może zaburzyć pewne funkcje niektórych naszych organów. Np. witamina A, która jest rozpuszczalna w tłuszczach kumuluje się w wątrobie i może powodować bóle głowy.

4. Niektóre witaminy, minerały bądź inne związki mogą wchodzić w interakcje z lekami, które zażywamy. W takich przypadkach ważna jest konsultacja lekarska.


Według Pani prof. dr hab. n. med. Małgorzaty Kozłowskiej-Wojciechowskiej trzy suplement można bez problemu dostarczać naszemu organizmowi, bo większość z nas ma ich za mało: kwas foliowy - szczególnie u kobiet po 18 roku życia, witaminę D - szczególnie dla tych ludzi, którzy się nie opalają lub korzystają z kremów z filtrem oraz magnez(*).

Trudno jednoznacznie ocenić czy brać suplementy czy nie. Z pewnością warto przed podjęciem decyzji skonsultować się z lekarzem lub zapytać się farmaceuty w aptece. Musimy pamiętać, że to oni mają wiedzę na ten temat i mogą nam pomóc w wątpliwościach.  Szczególnie się to tyczy kobiet w ciąży, osób starszych oraz dzieci.

Osobiście bym wolała, żeby wszystkie potrzebne nam składniki były pozyskiwane z pożywieniem. I to było główną przyczyną powstania tego bloga. Jestem ciekawa czy Wy suplementujecie jakieś witaminy, minerały lub substancje aktywne!


(*) Wypowiedź Pani Profesor pozyskana z lutowego wydania Świat Kobiet

27 stycznia 2016

Manifest zdrowego odżywiania

Każdy, kto dba o swoje odżywianie ma kodeks/manifest, który przestrzega. Ja podaje to, co według mnie jest najważniejsze. Lista nie jest długa!

  1. Jeść pięć razy dziennie owoce i warzywa. O tym dlaczego uważam to za ważne, napisałam w tym poście. I oczywiście zwracam uwagę, żeby pojawiały się w moim menu różne kolory, bo różne kolory, to różne substancje bioaktywne.  
  2. Dodawać jak najwięcej ziół do potraw, ponieważ one również mają swoje specyficzne właściwości a także związki bioaktywne.
  3. Jeść jak najmniej na mieście. Jeśli sama gotujesz swoje posiłki, wiesz co do nich dodajesz!
  4. Pić dużo. Wystarczająco dużo, żeby być nawodnionym, dostatecznie dużo, żeby nie wypłukiwać makro- i  mikroelementów z organizmu. Pić wodę niegazowaną i herbatki ziołowe oraz herbatę zieloną i białą. Unikać napoi gazowanych i smakowych.
  5. Jeść mniej przetworzonego jedzenia. Etykiety informują o dużej ilość środków chemicznych, z których większość niekorzystnie wpływa na nasz organizm.
  6. Posiadać przy sobie coś do jedzenia typu: orzechy, pestki, suszone owoce lub kiełki, żeby mnie nie korciło kupowanie jakiś batoników w razie nagłego głodu. Czyli stawiam na zdrowe przekąski.
  7. Unikać słodkiego. Po pierwsze, żeby nie spożywać pustych kalorii, po drugie, żeby nie zwiększyć ryzyka wstąpienie nowotworów (niestety to prawda, według ostatnich badań). Mój stosunek do cukru można określić sloganem: Miłość jest ślepa. Wiem, że on szkodzi a i tak mu ulegam. Z drugiej strony: Nic co ludzkie nie jest mi obce, czyli  pisząc o zdrowym odżywianiu, sama nie jestem ideałem i dlatego też rozumiem innych, że trudno z niektórych nawyków zrezygnować. Dlatego słowo unikać - w moim przypadku jest idealne!
  8. Poświęcić posiłkom wystarczająco dużo czasu, żeby zjeść je w spokoju i miłym towarzystwie.
  9. Regularnie spożywać posiłki. Dla mnie to są 4 posiłki dziennie. Bez śniadania nie wychodzę z domu - to podstawa!
  10. Wprowadzać ewentualne zmiany stopniowo, żeby przyzwyczaić organizm do innego trybu życia. 
  11. Codziennie porcja naturalnego jogurtu żywymi kulturami bakterii, żeby poprawić swoją odporność. 

Może Wy pochwalicie się swoimi zdrowymi nawykami!

20 stycznia 2016

Sól (1/2)

O szkodliwości soli można by napisać pracę magisterską, ale co zrobić, żeby unikać jej jedzenia. Jest na to parę trików.

Sól jest wszędzie. Większość soli dostaje się do naszego organizmu z żywności przetworzonej takiej jak: koncentraty, przetwory, zupki błyskawiczne fast-foody, dania gotowe i przyprawy do zup. I dlatego pozbycie się jej z menu jest bardzo trudne. Jest ona źródłem sodu (Na), który w pewnych ilościach jest nam bardzo potrzebnych, a w pewnych rujnuje nam zdrowie.


Na co należy zwrócić uwagę przy kupnie soli?
Z pewnością na fakt, czy znajduje się w niej substancja zbrylająca (żelazocyjanek potasu - E 536), która powoduje podrażnienie dróg oddechowych oraz skóry. Naukowcy spierają się również co do toksyczności tej substancji i zastanawiają się, czy w środowisku kwaśnym, jakim jest żołądek, ten dodatek nie rozpada się na toksyczny cyjanowodór.
Poza tym niektóre typy soli są jodowane. Ze względu na nasz klimat, czyli brak szerokiego dostępu do morza oraz wielkie niedobory tego pierwiastka, naukowcy stwierdzili, że warto dodać go właśnie do soli. Zdania są z pewnością podzielone, ponieważ jest to substancja chemiczna, czyli sztuczna, ale chyba w pewnych sytuacjach warto na nią postawić. Najlepiej postawić na jodan potasu, gdyż dodatek ten jest trwalszy.

W unikaniu soli z pomocą przychodzą nam zioła. Sól nadaje naszym potrawom smaku, więc zioła mogą spowodować zmniejszenie dodawania soli.

Ziołowa sól:
Jedno lub kilka z wybranych ziół: majeranek, pietruszka, cząber, lubczyk, oregano, bazylia, tymianek, rozmaryn i zmieszać z solą. Można ją również zblendować lub rozgnieść w moździerzu. Sól nabierze bardzo aromatycznego zapachu. Z tego też powodu użyjemy jej mniej niż zazwyczaj.

Gomasio - japońska sól:
Na rozgrzanej patelni kładziemy sezam. Należy zwrócić uwagę, żeby sezam nie został przypalony, bo wtedy nabiera gorzkiego smaku. Po uprażeniu dodajemy sól i rozgniatamy w moździerzu. Proponuję samemu znaleźć odpowiednie proporcje. Najczęściej stosowanymi są 8:1 lub 10:1 na korzyść sezamu.
Dodatkiem do tej mikstury i to bardzo zdrowym (ze względu na kwasy tłuszczowe omega-3) może być również siemię lniane. Jednak tutaj zachowajmy ostrożność. Siemię lniane przy wysokiej temperaturze na patelni zachowuje się jak kukurydza i może "strzelać". Zalecam tutaj użycie przykrywki.

W starych książkach kucharskich można znaleźć przepisy na sól z nasionami kopru. To zestawienie jest bardzo korzystnie zwłaszcza do tłustych dań, ponieważ koper zapobiega wzdęciom. 

Produkty te należy przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku w suchym miejscu. Dobrze jest je spożyć do 2 tygodni od zrobienia.

Przygotowanie takich soli zabiera ok. 15 minut. Jednak jeśli to dla kogoś jest za dużo to z łatwością można potraktować np. mięso osobno solą oraz ziołami.

Dietetycy zalecają dodawanie soli do przygotowywanych potraw. Powoduje to, że sól nie jest aż tak szkodliwa jak dodawanie do już przygotowanego produktu.

Co Wy na to? Warto?