3 lutego 2016

Suplementacja: tak czy nie?

Zewsząd atakują nas reklamy cudownych specyfików, które mają nam pomóc w utrzymaniu zdrowych kości, wysokiej energii, poprawić kondycje i stan cery, włosów i paznokci ... można by tak wymieniać. Ale czy w ogóle warto postawić na suplementacje?

Temat bardzo kontrowersyjny, bo z pewnością znajdą się i zwolennicy, i przeciwnicy. Moim zdaniem każdy kij ma dwa końce i chcę tutaj przedstawić różne punkty widzenia.


Argumenty na tak:
1. Większość witamin i minerałów jest pobieranych przez organizm ze środowiska roślinnego. Coraz uboższa gleba powoduje, że jednak nie ma tych witamin i minerałów pod dostatkiem, dlatego też coraz częściej występują niedobory pewnych substancji w naszych organizmach.

2. Łykając tabletki nie musimy się martwić, że dzisiaj spożyliśmy za mało pewnej witaminy. Szczególnie jest to ważne u osób, które są chore, pod wpływem dużego stresu (zapotrzebowanie na pewne składniki wtedy wzrasta) bądź przechodzą rekonwalescencje.

3. Czasami niektóre substancje są słabo przyswajalne z pożywieniem, więc warto stosować suplementację dla wyrównania poziomu. Takim przykładem może być żelazo, którego przyswajalność z produktów roślinnych jest na poziomie 5%, a ze zwierzęcych w 20%.

4. Pewno substancje biologiczne czynne są trudno dostępne z produktami spożywczymi w Polsce. Przykładem tutaj może być koenzym Q10 lub ekstrakt z miłorzębu.

5. Niestety, coraz gorszej jakości jedzenie, które większość z nas spożywa, powoduje duże niedobory niektórych witamin i minerałów. Tabletka multiwitaminowa czasem rekompensuje nam spożywanie fast foodów lub wysoko przetworzonej żywności.  

Argumenty na nie:
1. Zdecydowanie lepiej zyskamy, gdy wraz w witaminą C pozyskamy również inne substancje bioaktywne. Np. wraz z jagodami spożywamy antocyjany oraz kwas elagowy. Warto zaznaczyć, że substancje te są o wiele ważniejsze w naszym odżywianiu niż witaminy i minerały, gdyż bardzo silnie działają przeciwoksydacyjnie.

2. We wszystkich specyfikach witaminowych są również substancje dodatkowe takie jak regulatory kwasowości, substancje słodzące, smakowe, barwniki, które nie do końca są uznawane za zdrowe. Co więcej, w niektórych przypadkach mogą spowodować reakcje alergiczne.

3. Niektóre związki, które suplementujemy, można łatwo przedawkować, co może zaburzyć pewne funkcje niektórych naszych organów. Np. witamina A, która jest rozpuszczalna w tłuszczach kumuluje się w wątrobie i może powodować bóle głowy.

4. Niektóre witaminy, minerały bądź inne związki mogą wchodzić w interakcje z lekami, które zażywamy. W takich przypadkach ważna jest konsultacja lekarska.


Według Pani prof. dr hab. n. med. Małgorzaty Kozłowskiej-Wojciechowskiej trzy suplement można bez problemu dostarczać naszemu organizmowi, bo większość z nas ma ich za mało: kwas foliowy - szczególnie u kobiet po 18 roku życia, witaminę D - szczególnie dla tych ludzi, którzy się nie opalają lub korzystają z kremów z filtrem oraz magnez(*).

Trudno jednoznacznie ocenić czy brać suplementy czy nie. Z pewnością warto przed podjęciem decyzji skonsultować się z lekarzem lub zapytać się farmaceuty w aptece. Musimy pamiętać, że to oni mają wiedzę na ten temat i mogą nam pomóc w wątpliwościach.  Szczególnie się to tyczy kobiet w ciąży, osób starszych oraz dzieci.

Osobiście bym wolała, żeby wszystkie potrzebne nam składniki były pozyskiwane z pożywieniem. I to było główną przyczyną powstania tego bloga. Jestem ciekawa czy Wy suplementujecie jakieś witaminy, minerały lub substancje aktywne!


(*) Wypowiedź Pani Profesor pozyskana z lutowego wydania Świat Kobiet

27 stycznia 2016

Manifest zdrowego odżywiania

Każdy, kto dba o swoje odżywianie ma kodeks/manifest, który przestrzega. Ja podaje to, co według mnie jest najważniejsze. Lista nie jest długa!

  1. Jeść pięć razy dziennie owoce i warzywa. O tym dlaczego uważam to za ważne, napisałam w tym poście. I oczywiście zwracam uwagę, żeby pojawiały się w moim menu różne kolory, bo różne kolory, to różne substancje bioaktywne.  
  2. Dodawać jak najwięcej ziół do potraw, ponieważ one również mają swoje specyficzne właściwości a także związki bioaktywne.
  3. Jeść jak najmniej na mieście. Jeśli sama gotujesz swoje posiłki, wiesz co do nich dodajesz!
  4. Pić dużo. Wystarczająco dużo, żeby być nawodnionym, dostatecznie dużo, żeby nie wypłukiwać makro- i  mikroelementów z organizmu. Pić wodę niegazowaną i herbatki ziołowe oraz herbatę zieloną i białą. Unikać napoi gazowanych i smakowych.
  5. Jeść mniej przetworzonego jedzenia. Etykiety informują o dużej ilość środków chemicznych, z których większość niekorzystnie wpływa na nasz organizm.
  6. Posiadać przy sobie coś do jedzenia typu: orzechy, pestki, suszone owoce lub kiełki, żeby mnie nie korciło kupowanie jakiś batoników w razie nagłego głodu. Czyli stawiam na zdrowe przekąski.
  7. Unikać słodkiego. Po pierwsze, żeby nie spożywać pustych kalorii, po drugie, żeby nie zwiększyć ryzyka wstąpienie nowotworów (niestety to prawda, według ostatnich badań). Mój stosunek do cukru można określić sloganem: Miłość jest ślepa. Wiem, że on szkodzi a i tak mu ulegam. Z drugiej strony: Nic co ludzkie nie jest mi obce, czyli  pisząc o zdrowym odżywianiu, sama nie jestem ideałem i dlatego też rozumiem innych, że trudno z niektórych nawyków zrezygnować. Dlatego słowo unikać - w moim przypadku jest idealne!
  8. Poświęcić posiłkom wystarczająco dużo czasu, żeby zjeść je w spokoju i miłym towarzystwie.
  9. Regularnie spożywać posiłki. Dla mnie to są 4 posiłki dziennie. Bez śniadania nie wychodzę z domu - to podstawa!
  10. Wprowadzać ewentualne zmiany stopniowo, żeby przyzwyczaić organizm do innego trybu życia. 
  11. Codziennie porcja naturalnego jogurtu żywymi kulturami bakterii, żeby poprawić swoją odporność. 

Może Wy pochwalicie się swoimi zdrowymi nawykami!

20 stycznia 2016

Sól (1/2)

O szkodliwości soli można by napisać pracę magisterską, ale co zrobić, żeby unikać jej jedzenia. Jest na to parę trików.

Sól jest wszędzie. Większość soli dostaje się do naszego organizmu z żywności przetworzonej takiej jak: koncentraty, przetwory, zupki błyskawiczne fast-foody, dania gotowe i przyprawy do zup. I dlatego pozbycie się jej z menu jest bardzo trudne. Jest ona źródłem sodu (Na), który w pewnych ilościach jest nam bardzo potrzebnych, a w pewnych rujnuje nam zdrowie.


Na co należy zwrócić uwagę przy kupnie soli?
Z pewnością na fakt, czy znajduje się w niej substancja zbrylająca (żelazocyjanek potasu - E 536), która powoduje podrażnienie dróg oddechowych oraz skóry. Naukowcy spierają się również co do toksyczności tej substancji i zastanawiają się, czy w środowisku kwaśnym, jakim jest żołądek, ten dodatek nie rozpada się na toksyczny cyjanowodór.
Poza tym niektóre typy soli są jodowane. Ze względu na nasz klimat, czyli brak szerokiego dostępu do morza oraz wielkie niedobory tego pierwiastka, naukowcy stwierdzili, że warto dodać go właśnie do soli. Zdania są z pewnością podzielone, ponieważ jest to substancja chemiczna, czyli sztuczna, ale chyba w pewnych sytuacjach warto na nią postawić. Najlepiej postawić na jodan potasu, gdyż dodatek ten jest trwalszy.

W unikaniu soli z pomocą przychodzą nam zioła. Sól nadaje naszym potrawom smaku, więc zioła mogą spowodować zmniejszenie dodawania soli.

Ziołowa sól:
Jedno lub kilka z wybranych ziół: majeranek, pietruszka, cząber, lubczyk, oregano, bazylia, tymianek, rozmaryn i zmieszać z solą. Można ją również zblendować lub rozgnieść w moździerzu. Sól nabierze bardzo aromatycznego zapachu. Z tego też powodu użyjemy jej mniej niż zazwyczaj.

Gomasio - japońska sól:
Na rozgrzanej patelni kładziemy sezam. Należy zwrócić uwagę, żeby sezam nie został przypalony, bo wtedy nabiera gorzkiego smaku. Po uprażeniu dodajemy sól i rozgniatamy w moździerzu. Proponuję samemu znaleźć odpowiednie proporcje. Najczęściej stosowanymi są 8:1 lub 10:1 na korzyść sezamu.
Dodatkiem do tej mikstury i to bardzo zdrowym (ze względu na kwasy tłuszczowe omega-3) może być również siemię lniane. Jednak tutaj zachowajmy ostrożność. Siemię lniane przy wysokiej temperaturze na patelni zachowuje się jak kukurydza i może "strzelać". Zalecam tutaj użycie przykrywki.

W starych książkach kucharskich można znaleźć przepisy na sól z nasionami kopru. To zestawienie jest bardzo korzystnie zwłaszcza do tłustych dań, ponieważ koper zapobiega wzdęciom. 

Produkty te należy przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku w suchym miejscu. Dobrze jest je spożyć do 2 tygodni od zrobienia.

Przygotowanie takich soli zabiera ok. 15 minut. Jednak jeśli to dla kogoś jest za dużo to z łatwością można potraktować np. mięso osobno solą oraz ziołami.

Dietetycy zalecają dodawanie soli do przygotowywanych potraw. Powoduje to, że sól nie jest aż tak szkodliwa jak dodawanie do już przygotowanego produktu.

Co Wy na to? Warto?

4 stycznia 2016

Kiedy dopada nas stres (2)

Każdy zadaje sobie pytanie czy można uniknąć stresów. Nie! Niestety! Ale można uniknąć chorób, które są spowodowane stresem. I przedstawię Wam w jaki sposób można zadziałać dietą.


W codziennej diecie należy zwrócić uwagę na witaminy z grupy B. Podczas stresu gwałtownie spada poziom serotoniny. Żeby go wyrównać należy spożywać witaminę B6 (źródła: soja, owoce morza, produkty z pełnych ziaren zbóż, orzechy, słodkie ziemniaki, suszone śliwki). Brak tej witaminy powoduje wpadanie w szybką irytację i bezsenność. Natomiast witamina B1 (źródła: mięso, rośliny strączkowe, orzechy, pestki słonecznika,  produkty zbożowe grubego przemiału) reguluje wzrost komórek nerwowych oraz łagodzi skutki depresji. Z kolei witamina B2 może powodować rozpad witaminy B6, więc najlepiej podawać obie te witaminy w równych proporcjach.
Kolejnym elementem jest kwas pantotenowy (witamina B5), który jest potrzebny do syntezy hormonów potrzebnych przy obronie organizmu przed stresem (źródła: wątróbka, otręby, ryby, grzyby, banany, awokado, jajka, sery, pomarańcze, brokuły, ziemniaki, ciemny ryż, soja, pestki słonecznika). 
Myśląc o kompleksie witamin z grupy B należy pamiętać, że są one rozpuszczalne w wodzie. Dlatego podczas bardzo długiego stresu nie trzeba się przejmować przedawkowaniem tych witamin. Organizm w razie ich nadmiaru z łatwością jest w stanie je wydalić. 

W momencie dużego stresu zapotrzebowanie na witaminę C gwałtownie wzrasta. Stres wytwarza wolne rodniki, które należy zniszczyć. Bardzo dobrze robi to witamina C. Jak stres utrzymuje się długo od razu to widać po naszej urodzie; podkrążone oczy, ziemista cera. Dlatego właśnie witamina C zniweluje te efekty uboczne i pomaga łagodniej przejść przez długotrwały stres. Podobna sytuacja jest również z białkiem. W okresie stresu wzrasta zapotrzebowanie na białko. Jeśli organizm nie otrzymuje odpowiedniej ilości białka, zaczyna zużywać białko organizmu. To jest przyczyna powstania wrzodów na żołądku.
Witamina E również nam pomoże, gdyż jest składową hormonów a poza tym chroni hormony przed działaniem tlenu.
Cynk i magnez także zadziałają antystresowo. Magnez pomaga usprawnić mózg a cynk wzmacnia system nerwowy. Naukowcy udowodnili, że magnez jest przyjmowany przez nas tylko w 50% ogólnego zapotrzebowania. Co jest również ważne, jest wypłukiwany przez alkohol.
Tryptofan to aminokwas, który pomaga nam w zasypianiu, gdyż jest prekursorem melatoniny jak i serotoniny. Już parę razy pisałam, że bardzo dobrym źródłem tryptofanu są płatki owsiane, które można spożywać w postaci owsianek oraz granoli.

Bardzo ważnym elementem walki ze stresem jest układ hormonalny. Lecz nie może on w pełni wytworzyć hormonów, gdy organizm cierpi na niedobór witaminy E, witamin z grupy B, choliny oraz białka.

Jednak najważniejszym problemem jest to, że podczas stresu czasami ograniczamy się z jedzeniem. Po prostu nie mamy apetytu. To powoduje, że będzie nam bardzo trudno nadrobić zaległości mineralno-witaminowe w okresie rekonwalescencji po stresie. Poza tym brak witaminy C może spowodować kurczeniem się tych organów, które produkują hormony. W konsekwencji wytwarzanie hormonów może być zaburzone.


Jak widać z tego co napisałam powyżej właśnie niektóre substancje dostarczone z pożywieniem mogą złagodzić skutki stresu i zregenerować organizm. Bo stres może doprowadzić do chorób, a to co my możemy zrobić, to nie pozwolić, żeby te choroby rozwinęły się w naszym organizmie. Co o tym sądzicie?

26 grudnia 2015

Kiedy dopada nas stres (1)

Nie ma na świecie człowieka, który nie denerwowałby się. Niektóre osoby z pewnością będą potrzebowały psychologa, żeby radzić sobie z tym problemem. Ja podejdę do tego z żywnościowego punktu widzenia.

Lawenda uspokaja i pomaga zasypiać!

Z pewnością nie muszę mówić, że stres powoduje "wysyp" wolnych rodników w organizmie. Wolne rodniki potrafią nabałaganić, więc lepiej zapobiegać, choć niektóre z metod przeze mnie podanych będą dość kontrowersyjne.

Cukier - wróg numer jeden większości kobiet (i nie tylko) a ja radzę właśnie spożywanie cukru w sytuacjach stresowych. Weźmy np. sytuacje egzaminu; jeśli denerwujemy się tuż przed wejściem to najlepiej jest wziąć landrynkę, wypić słodką herbatę lub kawę. Zawarte w nich cukry proste (sacharoza dwucukier, czyli cukier biały) bardzo szybko przejdzie do krwiobiegu i nas uspokoi. Jednak należy pamiętać, że tego typu przekąski powinny być nisko-tłuszczowe i niebiałkowe, ponieważ te dwa składniki blokują cudowną moc cukrów.
W sytuacji, kiedy chcemy być uspokojeni przez cały dzień polecam coś z cukrami złożonymi np. drożdżówkę, ciastka oraz makarony (tutaj działa skrobia). Cukier ten rozkłada się znacznie wolniej ale również dłużej działała.
Na forach przeznaczonych dla mam cukier jest wymieniany jako "uspokajacz" dla dzieci, które mają kolki. Mamy powinny przygotować 14% roztwór cukru z wodą (podawać od czasu do czasu strzykawką). Jest to także sposób opisywany przez naukowców ze Stanów Zjednoczonych. Tego typu napój działa na 85% niemowlaków z kolkami.

Kontrowersyjne - jasne! Ale nie staram się propagować zajadania stresu słodyczami. Wszystko powinno mieć swój umiar! Ale zastanawiam się jaki procent osób codziennie zażywa tabletki uspokajające? Czy w tym wypadku cukier nie jest mniej szkodliwy? Odpowiedźcie sami!

W następnym poście opiszę dokładnie jakie składniki naszego pożywienia pomagają nam przezwyciężyć stres i jego skutki!

7 grudnia 2015

Witamina C - fakty do zapamiętania

Podczas okresu jesienno-zimowego bardzo często pada nazwa tej sławnej witaminy. I nie dziwię się, ponieważ jest ona potrzebna wtedy naszemu organizmowi.

Moja dzienna dawka witaminy C

Oto niektóre fakty związane z witaminą C:
  • Trudno ją przedawkować, ponieważ jest rozpuszczalna w wodzie i usuwana z moczem. Kiedyś sądzono, że może powodować kamicę nerkową, ale mit ten obalono. Wystrzegać się powinny osoby, które mają tendencje do zapadania na tę chorobę.
  • Nie jest wytwarzana przez nasz organizm, więc musimy dostarczyć ją z pożywieniem.  
  • Podstawowym składnikiem diety bogatym w witaminę C w naszej polskiej diecie są ziemniaki, ale należy pamiętać, że podczas przechowywania ziemniaki tracą dużo witaminy C.
  • Sok z czarnej porzeczki najdłużej utrzymuje zawartość witaminy C, więc w restauracji bez wyboru soków robionych na miejscu, zawsze wybierajcie sok z czarnej porzeczki, jeśli zależy Wam na wysokiej zawartości tej witaminy w organizmie.
  • Należy dziennie spożyć 80 mg witaminy C, natomiast palacze zdecydowanie więcej.
  • Niektórzy spożywają nawet 1000 mg, zwłaszcza w czasie przeziębienia. Najlepiej to zrobić w kilku dawkach, żeby organizm za jednym razem jej nie wydalił.
  • Działa na naszą skórę, wzmagając produkcję kolagenu. 
  • Przyczynia się do powstawania glutationu w naszym organizmie. 
  • Jest bardzo szybko niszczona przez tlen, światło oraz wysoką temperaturę.
  • Jest również niszczona przez enzym askorbinazę, który znajduje się w ogórkach i dyni. Dlatego ważne jest, żeby nie łączyć produktów bogatych w witaminę C z tymi z askorbinazą. Jednak w środowisku kwaśnym, poniżej pH 5 askorbinaza traci swoje właściwości i można śmiało spożywać sałatkę z ogórków kiszonych i pomidorów. Można również do sałatki dodać octu i tym samym obniżyć jej pH. 
  • Chroni nasze żyły i tętnice, powoduje wzrost HDL (dobrego cholesterolu), a spadek LDL (złego cholesterolu). Nie doprowadza LDL do jego najniebezpieczniejszej formy - utlenionego LDL, który osadza się na ściankach naczyń krwionośnych. 
  • Działa odmładzająco na białe komórki krwi, powodując lepszą odporność nawet u starszych osób. 
  • Zwiększa przyswajanie niehemowego żelaza (żelaza z produktów roślinnych), dzięki czemu możemy pozbyć się anemii spowodowanej niedoborem tego mikroelementu. 
  • Walczy z wolnymi rodnikami.
  • Współdziała z antocyjanami, więc bardzo dobrze jeść owoce jagodowe, które posiadają bardzo dużą ilość tych dwóch substancji. 
  • Witamina C jest gromadzona w płynie wodnistym oka, gdzie chroni oko przed szkodliwym skutkiem promieniowania świetlnego.
  • Hamuje działanie nitrozamin, substancji silnie rakotwórczych, które niekorzystnie działają na błonę śluzowa żołądka oraz macicy. 


Źródła:
aronia, czarny bez, pietruszka, ziemniaki, owoce cytrusowe, jagody, truskawki, borówki, czarna porzeczka, czerwona papryka,  brukselka, kalafior, chrzan, dzika róża.

Czy dla Was też witamina C jest ważna? W jakiej formie ją spożywacie - czy wolicie suplementy, czy koncentrujecie się na diecie bogatej w tę witaminę?



15 listopada 2015

Glutation - dla sportowców i nie tylko


Coraz więcej artykułów powstaje na temat tego przeciwutleniacza. Ja zaczytałam się w książce Glutation Twój Klucz Do Zdrowia autorstwa dra n. med. Jimmiego Gutmana i większość informacji pochodzi właśnie z tej książki.
Z jednej strony nasz organizm może go wyprodukować samodzielnie, ale z drugiej my musimy mu w tym pomóc, zwłaszcza, jeśli jesteśmy już nieco starsi lub trenujemy.



Glutation można znaleźć w pożywieniu:
Awokado, arbuz, kalafior, pomarańcza, dynia, pomidory, cebula, marchewka, szpinak, brzoskwinia, cukinia, melon. 
Jednak zalecam jedzenie surowych owoców i warzyw, ponieważ najmniejsza obróbka czy to cieplna, czy mechaniczna powoduje straty glutationu.

Wraz z wiekiem poziom glutationu w naszych komórkach niestety się zmniejsza, a wtedy są one narażone na działanie wolnych rodników. Jest jednak parę sposobów, aby temu zapobiec:
  • Zauważono, że dieta bogata w witaminę C może pomóc w metabolizmie glutationu lub też zatrzymać jego ilość na dość wysokim poziomie w naszych komórkach. 
  • Poza tym pomocny jest również selen, który możemy znaleźć w orzechach brazylijskich, brązowym ryżu, razowym pieczywie, owocach morza oraz rybach. Jednak należy być ostrożnym w przyjmowaniu selenu. 
  • Podobnie działają również warzywa krzyżowe, do których należy: kalarepa, kapusta, brokuły, jarmuż, kalafior, rukola, chrzan, rzodkiew oraz brukselka. 
  • Pomaga też ostropest plamisty oraz białka serwatkowe, które możemy kupić w aptece.  
  • Również przydaje się spożywanie witamin: B1, B2, B6, B12 oraz kwasu foliowego, gdyż działają one na optymalizację glutationu i enzymów mu towarzyszących. 
  • Stwierdzono również, że brak pewnych mikroelementów takich jak cynk i magnez może upośledzić powstawanie glutationu.

Co powoduje glutation:
  • zwiększa naszą odporność poprzez produkcje limfocytów T, 
  • wyeliminuje toksyny z naszego organizmu, powoduje, że czujemy się lepiej,
  • niweluje szkodliwe działanie tłuszczów, które są zaczątkiem produkcji wolnych rodników,
  • przeciwdziała powstawaniu wolnych rodników a tym samym chorobom cywilizacyjnym spowodowanym przez wolne rodniki,
  • zmniejsza ryzyko powstania cukrzycy, poprzez przyśpieszenie metabolizmu cukru po posiłku, 
  • przyspiesza rekonwalescencje oraz łagodzi skutki nadmiernego treningu.

Dla ludzi bardzo zainteresowanych tym antyoksydantem mam dobrą wiadomość: można go spożywać w postaci suplementu. Niestety, zła wiadomość jest taka, że naukowcy udowodnili, że suplement zanim dojdzie do naszych komórek zostanie rozłożony i wydalony. Dlatego skupcie się na prekursorach glutationu. 

3 listopada 2015

Fitness dla mózgu

Ćwiczymy mięśnie, wytrzymałość i kondycję. Ale o tym ważnym organie zapominamy.
Co zrobić, żeby mózg był stale w formie i to dobrej:

  • zapamiętujmy numery telefonów - ja szczerze mówiąc tego nie robię, ale zapamiętuję daty urodzenia sławnych ludzi i też działa, 
  • tańczmy - nasz mózg reguluje nasze ruchy, które wykonujemy podczas tańczenia i przez to nie jest zastały,
  • uczmy się języków obcych - nauka chociaż kilku słówek na krzyż spowoduje, że mózg będzie stale używany. Pamiętam czasy, kiedy zaczęłam przygotowywać się do studiów filologicznych i nagle słowa z zakresu biochemii (trudnej biochemii), które czasami były długie na pół linijki, nie były dla mnie problemem przy zapamiętaniu. Więc rzeczywiście nauka języka obcego może zdziałać cuda,
  • rozwiązujmy krzyżówki - osoby, które stale bawią się w rozwiązywanie słownych łamigłówek, zagadek logicznych, rzadziej chorują na Alzheimera,
  • grajmy na instrumentach - nie stosuje tego, ponieważ moja rodzina chyba zwariowałaby, więc nie chcę jej na to narażać,  
  • wystrzegajmy się rutyny - zmieńmy trasę do szkoły lub do pracy, zmieńmy nasze menu, zróbmy coś innego niż zwykle. Jeśli każdy dzień będzie do siebie podobny to znaczy, że straciliśmy chęć zmian, które w życiu są nam bardzo potrzebne,
  • angażujmy obie półkule mózgowe - dla relaksu piszmy inną ręką niż to robimy zwykle, czytajmy tekst do góry nogami, używajmy innej niż zwykle ręki do wykonywania prostych czynności. Naukowcy udowodnili, że to nie tylko powoduje rozwój naszego mózgu, ale również przyczynia się do wyćwiczenia w nas silnej woli. Zrobiono eksperyment: poproszono kobietę-łasucha, żeby nie zjadała pączka postawionego naprzeciwko niej. Oczywiście kobieta w końcu zjadła jego. Po miesiącu wykonywania przez nią wszystkich czynności lewą ręką kobieta była w stanie powstrzymać się od zjedzenia pączka znacznie dłużej.

Co z dietą? Czy dieta może pomóc naszemu mózgowi? Z pewnością tak. Naukowcy zauważyli, że jedząc orzechy, migdały oraz oleje z nienasyconymi kwasami tłuszczowymi omega-3 rozkręcamy nasz mózg. Poza tym, udowodniono, że miłorząb jest w stanie zniwelować drobne zmiany w mózgu, które zostały spowodowane przez chorobę Alzheimera. A jeśli to potrafi to, równie dobrze może do tej choroby nie dopuścić. Prowadzono także badania nad wpływem kwasu foliowego na naszą koncentracje i zdolność uczenia. Okazało się, że uczniowie, którzy mają mało kwasu foliowego mieli spore problemy z przyswajaniem materiału.

A czy Wy macie jakieś sposoby na lepsze uczenie i trzymanie naszego mózgu w dobrej kondycji?