Dziś o siemieniu lnianym. O jego właściwościach zdrowotnych pisałam tutaj. O diecie potrzebnej na zdrowe włosy tutaj. Myślę, że dieta to ok. 70% sukcesu, więc nie bagatelizujcie jej.
Jakieś rok temu po raz pierwszy zastosowałam kleik z siemienia lnianego na włosy. Bardzo ważne jest to, że siemię lniane jest bardzo tanie. Jego cena waha się od 2-4 zł.
Do zimnej wody wsypuje ok. 2 łyżeczki ziaren siemienia lnianego. Następnie gotuje je ok. 0.5h (nie doprowadzając do wrzenia), aż pojawi się gęsta masa. Im gęstsza masa, tym lepiej nakłada się na włosy. Nie bawię się w wyciąganie ziarenek z "masy". Nakładam "masę" na włosy, zakładam folie i owijam to ręcznikiem. Tak "męczę się" ok. 0.5h. Następnie spłukuje i myje włosy.
Przeprowadziłam ok. 5 takich terapii. Zauważyłam plusy i minusy tej kuracji.
Plusy:
- włosy stały się błyszczące i sprężyste,
- włosy są rozdzielone i bardzo sypkie,
- kleik bardzo dobrze się zmywa z włosów.
Minusy:
- jest to bardzo długi zabieg,
- "masa" nie jest jednak wystarczająco gęsta, więc czułam lekki dyskomfort, trzymając turban na głowie,
- miałam po nim oklapnięte włosy na czubku głowy.
Polecam
zastosowanie siemienia lnianego zwłaszcza po zimie, kiedy włosy są zniszczone ciągłymi zmianami
temperatury i noszeniem czapki. Jak widać plusy i minusy tej kuracji się równoważą. Dla mnie największym minusem jest czasochłonność stosowania siemienia lnianego na włosy. Dlatego też odstawiłam ją i czeka, aż będę miała więcej czasu.
